Jak zmieniła się Twoja praca w Husse przez lata?
Początki to promocje i stoiska na lokalnych wydarzeniach, dziś skupiam się na codziennych dostawach i stałych klientach. Dni mam intensywne – rano treningi z psami, po południu trasy po Pszczynie, Tychach i Mikołowie. To praca pełna ruchu, kontaktu i zaufania, które buduje się latami.